Moja przygoda z językiem arabskim i hebrajskim

Podróż do nieznanego świata

Moja przygoda z językiem arabskim i hebrajskim rozpoczęła się jeszcze w dzieciństwie. Miałem wtedy, o ile dobrze pamiętam, 10 lat. Moja mama postanowiła zabrać mnie w podróż do świata, który do tamtego momentu pozostawał dla mnie czymś nieznanym i niezbadanym.

Oto nagle poczułem co znaczy znaleźć się na cmentarzu żydowskim i w synagodze. Miałem po raz pierwszy okazję podziwiać przepiękne i tajemnicze litery, które w tamtym momencie absolutnie nic mi nie mówiły, lecz jednocześnie wzbudzały uczucie bliskie ekscytacji. 

Uświadomiłem sobie wtedy, że obok świata, z którym jako dziecko zdążyłem się oswoić, istnieje drugi, trzeci, czwarty, a być może także i piąty. Któż to może bowiem tak naprawdę wiedzieć ile wymiarów funkcjonuje ze sobą jednocześnie w pewnego rodzaju harmonii? W tamtej chwili nie potrafiłem tego w stu procentach pojąć.

Korzenie tatarskie

Wycieczka w nieznane obejmowała również zapoznanie się ze sobą i moimi własnymi korzeniami. Szybko bowiem dowiedziałem się, że pochodzę z rodziny o silnych tradycjach tatarskich. Pamiętam, że zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Miałem wówczas poczucie posiadania swojej własnej tożsamości, którą postanowiłem budować na solidnych fundamentach. 

Doskonale pamiętam również moją pierwszą wizytę w meczetach w Kruszynianach i Bohonikach na Podlasiu, kaligrafowane złotą nicią wersety na ścianach i to, jakie wrażenie całość na mnie wywarła. Miałem również okazję spać w tatarskiej jurcie, a humoru nie popsuły mi nawet kłębiące się wszędzie szczypawice. Odwiedziłem także tatarskie cmentarze, obserwując na nagrobkach przepiękne arabskie napisy. Na jednym z cmentarzy udało mi się nawet odnaleźć grób mojego przodka, który nosił bardzo dobrze znane mi rodowe nazwisko. Wszystko to wywarło na mnie, bo musiało przecież wywrzeć, ogromny wpływ. 

Tak zaczęła się moja ogromna fascynacja językiem hebrajskim, arabskim oraz kulturami szeroko pojętego Bliskiego Wschodu.

Trudna droga na filologię arabską

Już w liceum postanowiłem, że kierunkiem, który chciałem obrać po skończeniu liceum i zdaniu matury jest filologia arabska. Zdecydowałem, że dokumenty złożę na Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, ponieważ miałem, i do tej pory mam, niezwykle duży sentyment do tego miasta. Niestety, mój plan się nie powiódł – nie udało mi się dostać na wymarzony kierunek. 

Na szczęście przygotowałem się zawczasu, składając dokumenty również na filologię hebrajską. Tym razem odniosłem sukces. W tamtym momencie obiecałem sobie, że filologię arabską również kiedyś ukończę. Zdawałem sobie sprawę, że będzie to ode mnie wymagało bardzo dużej determinacji. Korzystałem z pomocy nauczycieli z Maroka czy Syrii, lecz także moich polskich przyjaciół, do których chodziłem na korepetycje. Trwało to kilka lat. Postanowiłem, że spróbuję swoich sił od razu na studiach magisterskich, w związku z czym musiałem dobrze przygotować się do egzaminu wstępnego, który przeszedłem. Ukończyłem studia magisterskie w zakresie filologii arabskiej i hebrajskiej, a obecnie jestem doktorantem Wydziałowych Studiów Doktoranckich na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Wizyty w synagogach i meczetach, poznawanie nowych kultur oraz rosnąca z każdym dniem fascynacja Bliskim Wschodem nauczyły mnie wielu ciekawych rzeczy, prowadząc także do niezliczonej ilości głębokich przemyśleń. Jako dziecko przyswajałem zasady szacunku dla drugiego człowieka, niezależnie od tego z jakiego kontekstu pochodzi. Wszyscy jesteśmy przecież ludźmi, którzy mogą czerpać od siebie nawzajem. Wystarczy tylko obustronne zainteresowanie.

 

Michał